Background
Obrzezany1981poznan
Чоловік,44 років,Waalwijk, Нідерланди
13
Останній раз онлайн: 10.01.2026, на веб-сайті від:
Про менеJestem spokojnym, dojrzałym facetem, który widzi trochę więcej niż to, co na zdjęciu.
Nie gonię za nikim — lubię poznawać bez presji, bez gier.
Rozmowa, chemia i naturalny vibe są dla mnie ważniejsze niż perfekcyjne zdjęcie.
Jeśli masz klasę, poczucie humoru i trochę świadomości — dogadamy się od razu.
A jeśli jesteś kobietą, która wie, czego chce i nie musi niczego udowadniać — tym bardziej. W postach zamieszczam fragment mojej powieści psychologiczno erotycznej. Zapraszam do zapoznania się z nimi.
Шукаю
Осіб статі:Жінка
З метою:Вільні стосунки, Справжня зустріч, Секс без зобов'язань, Тривалі відносини
В віку:від35до53років
Дані
Ім'я:Mirosław
Мова:Англійська, Нідерландзька, Польська
Зріст:175 cm
Фігура:Струнке
Знак зодіаку:Телець
Волосся:Відсутнє
Сімейний стан:Вільний(на)
Діти:Маю
Алкоголь:Не п'ю
Сигарети:Палю іноді
Освіта:Вища
Obrzezany1981poznan
– Wczoraj… – zaczęła, ale zawiesiła głos.
– Nie musisz niczego tłumaczyć – przerwał jej. – Umowa była jasna.
– Właśnie dlatego to teraz jest trochę nie-na-temat. – Podniosła na niego wzrok. – Bo umowa była, ale. – Zawiesiła nie głos na kilkanaście uderzeń serca. - Nie ważne.
Wstała z łóżka, koc zsunął się z jej ramion. Nie zasłoniła się. Nie prowokowała. Po prostu była.
Podeszła do niego blisko.
Za blisko.
– Wiesz, Harry… – powiedziała cicho, patrząc mu prosto w oczy. – Wielki robi się niebezpiecznie uzależniający.
Nie powiedziała, czy chodzi jej o noc. O ciało. O to, co się w niej otworzyło. O spokój, który ją teraz drażnił bardziej niż chaos.
Harry nie odpowiedział od razu.
W jego głowie coś już wiedziało, że to zdanie wróci. Za tydzień. Za miesiąc. W najmniej odpowiednim momencie.
– Uzależnienia są problematyczne – powiedział w końcu.
– Wiem. – Skinęła głową. – Ale mi one nie groźne, nie mam nałogów.
Podeszła po swoje rzeczy. Ubierała się już bez pośpiechu, bez demonstracji. Na koniec zatrzymała się w drzwiach.
– Ten numer telefonu… który wczoraj dostałeś… nadal obowiązuje. – Mrugnęła.
Drzwi zamknęły się cicho.
Harry został sam.
Z kubkiem zimnej kawy w dłoni i jednym zdaniem, które właśnie zapadło mu w pamięć na długo. Uzależnić można się od wszystkiego. Od pewnego stylu życia również. - Podsumował wylewając resztkę kawy do zlewu, włożył pamiątki po nocy spędzonej inaczej niż zazwyczaj, poszedł szykować się do pracy
Obrzezany1981poznan
Harry przyciągnął ją do siebie i uciszył pocałunkiem. Resztki ubrań spadały jak maski, których już nie potrzebowali.
Miranda wspięła się na niego i zaczęła prowadzić rytuał namiętności. Jej ciało falowało w przód i w tył, piersi kołysały się w rytmie, który hipnotyzował, a każdy ruch był zaklęciem rzucanym na Harry’ego. On zaś odpowiadał dłońmi, które poznawały zakręty i doliny jej ciała, jakby chciał nauczyć się jej na pamięć.
Jej oddechy stawały się coraz szybsze, jęki głośniejsze, aż w końcu ciało Mirandy napięło się i zadrżało w orgazmicznym spazmie. Spoczęła na nim ciężko, rozedrgana, lecz Harry nie pozwolił, by to był koniec.
Przewrócił ją pod siebie i zaczął prowadzić w innym rytmie – mocnym, pewnym, wciągającym. Ich oddechy mieszały się w jeden, a każdy szept brzmiał jak krzyk. Jej paznokcie kreśliły na jego plecach mapę bólu i ekstazy. – Chyba właśnie miałaś orgazm… – wychrypiał.
– I to jaki… – odpowiedziała, a jej głos drżał jeszcze od poprzedniego szczytu.
Obrzezany1981poznan
Harry uśmiechnął się szelmowsko.
– Pasuje. Ale uprzedzam – weź chusteczki. Bo nie wiem, czy to ja się opluję na twój widok, czy ty, jak zobaczysz, co mam w zanadrzu.
Śmiech jaki wyrwał się z piersi Mirandy, wystraszył nie tylko Harrego ale i kierownika sali podsłuchującego po drugiej stronie, który odskoczył do tyłu i wyszeptał. To ona umie się śmiać? Kolacja parowała na talerzach, a w kieliszkach czerwieniło się wino. Z głośników płynęły dźwięki jazzowego kwartetu. W mieszkaniu pachniało perfumami, podszytymi męską pewnością i kobiecymi niedopowiedzeniami, które elektryzowały przestrzeń.
– Bardzo to smaczne – pochwaliła Miranda, próbując dania. – Gdzie nauczyłeś się gotować?
– Głównie gotowałem dla siebie, więc nauczyłem się robić coś z niczego. A ty właśnie to jesz.
– Coś z niczego? – uśmiechnęła się, przesuwając palcem po krawędzi kieliszka. – To coś z niczego smakuje jak w najlepszej restauracji w Paryżu.
– Możesz to tak nazywać. Ja mówię na to… obiad.
Sięgnął po butelkę i nalał jej kieliszek, który opróżniła jednym haustem.
– Dawno nie piłam wina, dziękuję.
– Cała przyjemność po mojej stronie. W końcu to ty je przyniosłaś. I faktycznie jest pyszne. – Odstawił butelkę niczym wprawny kelner. – Kiedyś, we Francji, pracowałem w winnicy. Właściciel pokazał mi parę patentów, jak rozpoznać, czy wino jest naprawdę dobrej jakości, czy tylko zwykłym sikaczem.
– Nieźle – pochwaliła, przysuwając się bliżej. – Gotujesz jak szef kuchni, znasz się na winach… A mieszkanie urządziłeś tak, że nawet jazz brzmi tu lepiej. – Jej kolano dotknęło jego, palce musnęły tors. – A gdzie jeszcze pracowałeś?
Obrzezany1981poznan
Photo in gallery
Obrzezany1981poznan
– Podobam się tobie? – zapytała, zbliżając się wolno, aż jej ciało zetknęło się z jego klatką. Harry chciał odpowiedzieć, ale słowa ugrzęzły mu w gardle, zduszone długim, namiętnym pocałunkiem. Trwali tak chwilę, aż oderwała się od niego z głośnym westchnieniem. Niemal tak prawdziwym jak dębowa okleina na tanim biurku na którym usiadła. - Nieźle całujesz. – oceniła. – Ale posłuchaj mnie dobrze.
Jej ton zmienił się w chłodny, niemal biznesowy, jakby omawiała warunki kontraktu. – Chodzi mi wyłącznie o seks. Zero butów w cudzym życiu, zero przeszłości na stole. Spotykamy się, pieprzymy i zapominamy do następnego razu. Żadnego gadania o rodzinie, sprawach osobistych. Dla mnie nasze spotkania będą miały typowo charakter terapeutyczny.
Obrzezany1981poznan
Peter zaciągnął hamulec ręczny, aż szarpnęło autem.
– Uważaj, Harry. Bo jak się zakochasz w jej cyckach, to już po tobie. Peter westchnął i spojrzał w bok, jakby sam do siebie mówił.
– Wiesz, Harry… cycki to tylko haczyk. Najpierw wpadniesz w nie jak w sieć, potem obudzisz się uwiązany do całego jej życia. Facet, który nie pyta, a tylko patrzy na ciało, może skończyć jak kierowca, co patrzy na licznik i nie widzi ściany. Harry uśmiechnął się krzywo, ale w jego oczach pojawił się cień refleksji. – Może i masz rację, ale, Peter… nie siedzisz w mojej głowie. Nie wiesz, jakie ja mam podejście do tej znajomości – odparł Harry, patrząc w szybę, jakby szukał tam potwierdzenia własnych słów. Peter prychnął, przekręcając kluczyk w stacyjce, ale nie odpalając silnika.
– A jakie może mieć zdrowy facet przed czterdziestką? Facet to facet. Pamiętaj, co powiedziała w biurze – że traktuje seks z tobą jak terapię. A od takich rzeczy się zaczyna. Niedługo zacznie mówić, że jej z tobą dobrze, zacznie się otwierać. Zobaczysz. Albo i nie… bo cyckami ci oczy zasłoni. Harry odwrócił się do niego, głos miał spokojny, ale twardy.
– Mów co chcesz, nie znasz mnie tak dobrze, jak ci się zdaje. Dla mnie to seks – i seksem zostanie.
Obrzezany1981poznan
Photo in gallery
Obrzezany1981poznan
Dzień dobry Wszystkim. Seks przypomina podróż po nieodkrytych oceanach —
wymaga uważności, zaufania
i umiejętności czytania znaków, zanim padnie pierwszy dotyk. Le sexe ressemble à un voyage à travers des océans encore inexplorés —
il demande de l’attention, de la confiance
et la capacité de lire les signes avant que le premier contact n’ait lieu.
Obrzezany1981poznan
Photo in gallery
Obrzezany1981poznan
– Ici… – chuchota-t-elle. D’un geste rapide, elle déboutonna sa chemise et deux formes alléchantes jaillirent, comme des actrices rebelles réclamant la lumière des projecteurs. – Voilà le dessert. Le déjeuner et le dîner, on les réchauffera plus tard.
Sans un mot, il la serra fort contre lui, la ramena à lui. Pas brutalement – avec assurance. Leurs lèvres se soudèrent dans un baiser long et brûlant, comme s’ils avaient voulu se consumer de l’intérieur. Sa bouche erra sur son cou, son oreille, son épaule, et chaque contact était récompensé par un soupir étouffé.
– Juste du sexe ? – murmura-t-elle les yeux fermés, tandis que ses mains pétrissaient ses courbes comme une pâte à pizza.
– Naturelles… – grommela-t-il, et elle éclata de rire en étirant théâtralement les bras, comme si elle présentait une sculpture taillée par la Mère Nature en personne.
– Montre-moi plutôt ce que tu caches là-dedans, parce qu’on dirait que ça veut se libérer.
Son pantalon tomba en quelques secondes. Harry ne protesta pas, il n’avait aucune envie de s’enfuir.
– Qu’est-ce qu’il est grand… – souffla-t-elle, les yeux largement écarquillés. Dans sa voix vibrait l’admiration d’une diva de théâtre qui sait très bien comment flatter l’ego de son partenaire.
– Je ne sais pas trop… – marmonna-t-il.
– Fais-moi confiance. J’en ai déjà vu des plus petits – confirma-t-elle en clignant de l’œil, tout en mesurant dans l’air deux pauvres centimètres entre le pouce et l’index.
Ses lèvres trouvèrent pourtant une taille bien plus imposante et se mirent à y accomplir de délicieux sortilèges. D’abord avec hésitation, testant le rythme et le poids, puis de plus en plus hardiment, de plus en plus sûre d’elle, jusqu’à ce que sa langue arrache à Harry un gémissement profond, surpris.
Relevant la tête, elle planta son regard dans le sien.
– Tout va bien ?
– Oui… s’il te plaît, ne t’arrête pas.
– On n’était pas censés aller dans la chambre ? – plaisanta-t-elle, tandis que ses cheveux se répandaient sur son ventre comme des vagues soyeuses.
Harry l’attira contre lui et la fit taire d’un baiser. Les derniers vêtements tombèrent comme des masques dont ils n’avaient plus besoin.
Miranda se hissa sur lui et se mit à diriger le rituel de la passion. Son corps ondulait d’avant en arrière, ses seins se balançaient dans un rythme hypnotique, et chacun de ses mouvements était un sort jeté sur Harry. Ses mains à lui répondaient en explorant les courbes et les vallées de son corps, comme s’il avait voulu l’apprendre par cœur.
Sa respiration devint plus rapide, ses gémissements plus forts, jusqu’à ce que le corps de Miranda se tende et se mette à trembler dans un spasme orgasmique. Elle s’effondra sur lui, secouée, mais Harry ne laissa pas ce moment marquer la fin.
Il la renversa sous lui et prit le contrôle dans un autre rythme – puissant, sûr, enivrant. Leurs souffles se mêlaient en un seul, et chaque murmure sonnait comme un cri. Ses ongles traçaient sur son dos une carte de douleur et d’extase. – Je crois que tu viens d’avoir un orgasme… – râla-t-il, la voix rauque.
– Et quel orgasme… – répondit-elle, sa voix tremblant encore du sommet précédent. Harry glissa les doigts entre ses cuisses, cherchant le point capable de déclencher la tempête. Quand il le trouva, il le caressa jusqu’à ce que Miranda hurle à nouveau de plaisir. – Maintenant tu vas voir ce que “grand” veut dire – souffla-t-il, accélérant ses mouvements.